Spotkanie z Marysią z Paperwords

Spotkanie z Marysią z Paperwords

W maju wybraliśmy się na krótki urlop do Trójmiasta. Idealnie na doładowanie baterii przed sezonem. Nie wyobrażaliśmy sobie tej wycieczki bez spotkania z Marysią. Papeterię znamy od dawna (zaryzykujemy nawet, że niemal od początku istnienia), autorkę od lutego tego roku (kolejna wspaniała znajomość zawarta dzięki WedCamp). Marysia zabrała nas do świetnego miejsca na późne śniadanie (By The Way, Gdynia -polecamy mocno!), a potem pokazała mały skrawek miasta – które uwielbia i chyba nas trochę zaraziła tym uczuciem, bo przez nasze głowy przeszła myśl, że moglibyśmy tam kiedyś zamieszkać.

Cudowności z Paperwords to pochwała delikatności i prostoty – dokładne odzwierciedlenie charakteru autorki. Dowodzi temu też fakt, że Marysię inspiruje po prostu życie, jak sama mówi – czerpie pomysły z tego, co sama uwielbia, czyli z morza i kwiatów.

 

Marysia papier ma we krwi.  Już w dzieciństwie odwiedzała wielkoformatową drukarnię, a pasją zaraził ją tata – poligraf. Wspomina, że do dziś pamięta zapach farb i lakierów. Marzenie o własnej papeterii spełniła planując własny ślub – nie mogła znaleźć ideału i postanowiła go po prostu.. stworzyć.

Paperwords istniało do niedawna pod nazwą Żona Modna. Jednak Marysi brakowało w tej nazwie bezpośredniego nawiązania do papieru, słów i ilustracji, dlatego postanowiła rozdzielić bloga i papeterię.

Zadaliśmy też Marysi kilka krótkich pytań.

Gdzie najcześciej pracujesz i jak wygląda Twoja przestrzeń twórcza?

Jestem na finiszu ponad półrocznego remontu i kończę urządzać prawdziwą pracownię. Dotychczas pracowałam w warszawskiej kawalerce na sofie i stole kawowym, w pokoju w domu rodzinnym męża i przy stole kuchennym w moim własnym mieszkaniu. Nieraz odwiedzałam gdyńskie kawiarnie, by złapać trochę świeżego powietrza. Taka trochę praca koczownicza.

Co robisz, gdy przychodzi kryzys twórczy?

Póki co nie miałam czasu na kryzys twórczy, za dużo mam do roboty. Oprócz tworzenia papeterii, piszę bloga, prowadzę ślubną grupę Ślub bez bez – naturalne uroczystości z klasą na Facebooku i pracuję jako copywriter. Akwarelowe wzory Paperwords powstają we współpracy ze studentkami ASP – dzielimy się pracą i dzięki temu daleko nam do „wypalenia”.

Czy planujesz coś czym zaskoczysz swoich fanów, klientów?

W głowie mam tyle zaskakujących mnie samą pomysłów, że najpierw muszę je uporządkować we własnym zakresie. A tak naprawdę to mam kilka asów w rękawie.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w procesie twórczym?

Słuchanie innych ludzi – klientów, obserwatorów – oni przychodzą ze świetnymi wskazówkami.

Coś od siebie, po prostu.

Cudowne jest móc obserwować jakich pięknych kształtów i barw nabierają śluby i wesela w Polsce. To zaszczyt móc być ich cząstką – nie ma dla mnie większego wynagrodzenia, niż widok łez wzruszenia panny młodej przy przekazaniu ślubnej papeterii.

Marysię znajdziecie tutaj:

facebook | instagram | blog | www

 

 



2 thoughts on “Spotkanie z Marysią z Paperwords”

  • Ludzie potrafią pięknie zainspirować. 🙂 Prawda? To trochę magiczne, że pewne rzeczy przychodzą nam łatwiej, ponieważ pamiętamy je z dzieciństwa. Mamy to właśnie we krwi, pamiętamy drobne szczegóły, które nas potem kształtują. 🙂

Dodaj komentarz