Parapetówka u Kwiatkowskiej

Parapetówka u Kwiatkowskiej

Kiedy masz kiepski dzień i włączasz odruchowo i beznamiętnie facebooka, to nie spodziewasz niczego wow. Ale jest taka jedna kwiaciarka, najlepsza na Śląsku zresztą, która uratowała mój dzień. Wiedziałam już od kilku miesięcy, ze Pani Kwiatkowska się przeprowadza, ale nie wiedziałam, że Kasia planuje prawdziwą parapetówę! I to taką totalnie babską (absolutny zakaz wstępu facetom!), którą najlepiej oddają słowa „dziewczyny, wino i kwiaty”. I tak było – po babsku z pleceniem wianków (a przecież nie muszę nikomu mówić, że mój wianek był najbrzydszy… ;)), piciem „kolana pszczółki” czy jakoś tak, rozlewaniem wina, śmiechem i rozmowami. Taaaak, nagadały się baby, a co! Było też jedzenie (możecie mi zazdrościć, bo było pycha!), ale to chyba wiadomo, skoro była to damska impreza? Generalnie polecam imprezy u Kwiatkowskiej, nigdzie indziej takich nie znajdziecie. I Kasia nawet nie krzyczy jak zrobicie źle wianek… 🙂



Dodaj komentarz