Nasz pierwszy wpis na tym blogu będzie relacją z miejsca, które darzymy wielką sympatią. Mowa o Kotulińskiego 6. Jest to przestrzeń do organizacji eventów – zaczynając na warsztatach czy koncertach, a kończąc na ślubach. Jeśli mowa o tych ostatnich to od kiedy powstało K6 marzymy o ślubnym reportażu w tym miejscu. Właściciele – Dorota i Olek, oprócz tego, że są prze-kochanymi ludźmi, pełnymi pasji i zaangażowania, są też zafascynowani ideą organizacji eventów w duchu „slow”. Po obejrzeniu zdjęć zrozumiecie co się pod tym pojęciem kryje. To była nasza druga wizyta w tym miejscu i po raz kolejny poczuliśmy się tam cudownie. Budynek dawnej gorzelni został pięknie odnowiony, jednak zachował swój „stary klimat”. Cegły, drewno, gołe żarówki, kable… Uwielbiamy! Dzień w K6 był totalnym chilloutem, złapaliśmy masę pozytywnej energii i znowu mieliśmy okazję smacznie zjeść (i pić!). Dorota i Olek stawiają na unikalny design, dbają o szczegóły i najwyższą jakość współpracujących z Nimi firm. Wszystko jest spójne i starannie dobrane. Jednak poza pięknymi dekoracjami widać tutaj wielką sympatię do człowieka – w K6 rozmowy są lekkie, przyjacielskie, raczej nie trafiają tam przypadkowe osoby – za każdym razem poznajemy kogoś inspirującego i mamy wrażenie, że właściwie każdy czuje się tam jak u siebie. Luz, zachody słońca i różowe wino. Tak mi się dzisiaj kojarzy K6.
Na zdjęciach możecie zobaczyć cudowną papeterię Love Prints, wstążki September (trzeba je zobaczyć, trzeba ich dotknąć!). O pełne brzuchy dbało Catering Styl i Smak oraz Istne Lody Rzemieślnicze (mistrzostwo!!!), a o odpowiednią ilość kawy w organizmie Proper Palarnia Kawy.

